czwartek, 11 sierpnia 2011

Teatr kabuki z aktorów uczynił homoseksualistów

Na ulicy japońskiego miasta Edo (dzisiejsze Tokio) w 1690 roku pewien ojciec z małą córeczką spotyka dziwnie wyglądającą kobietę. Kiedy ją mijają, dziewczynka zwraca się do ojca: -Tato, ta pani wygląda jak pan. Rodzic uśmiecha się i wyjaśnia, że to rzeczywiście nie jest pani, ale aktor teatru kabuki, który w ten sposób chce się lepiej wczuć w rolę kobiecą.

Właśnie z takim zapałem aktorzy teatru kabuki (w tłumaczeniu "sztuka śpiewu i tańca") zabierają się do nauki swoich ról. Zależy im na tym, żeby widzowie wynosili z teatru jak najgłębsze doznania, a swój zawód traktują jako powołanie. Przecież teatr kabuki wraz z teatrem noh (dramat muzyczny) i teatrem kukiełkowym bunraku jest jedną z trzech form klasycznego teatru japońskiego. - To cudowne wrażenie- mówi niemal każdy, kto był na przedstawieniu kabuki. Aktorzy mają jaskrawo pomalowane policzki. Wydają z siebie dziwne dźwięki, ich ruchy podkreślają okazałe kostiumy, a całe przedstawienie ubarwiają tony orientalnych melodii. Jednak na początku w teatrze kabuki nie występowali wyłącznie mężczyźni, tak jak to ma miejsce dziś...

Na pomysł stworzenia teatru kabuki wpada utalentowana japońska tancerka Izumo no Okuni pod koniec XVI wieku. Uczy śliczne dziewczęta zeświecczonych buddaistycznych tańców oraz śpiewu. Wiele jej podopiecznych przebiera się w czasie występów za mężczyzn, podczas gdy ich koledzy ubierają dla odmiany damskie stroje, co spotyka się z wielkim zainteresowaniem publiczności. Zawsze na końcu spektaklu dziewczęta schodzą ze sceny w ramiona męskiej widowni. Zamieniają się w kurtyzany, które gotowe są spełnić każde intymne życzenie wypłacalnych klientów. Moment ten szybko staje się punktem kulminacyjnym każdego występu, ponieważ zainteresowanie jest niezwykle duże. -Ta jest moja!- kłócą się po przedstawieniu groźni samurajowie.

Niepokoje i upadek moralny, związane z tą twórczością teatralną, przestają się niebawem podobać przedstawicielom japońskiej władzy. Dlatego w 1629 roku zakazują grania kobiecego kabuki. Zastępują je chłopięcym, ale to jest jeszcze gorsze. Stali goście, przyzwyczajeni do tradycyjnych uciech z aktorkami, nie chcę zaprzestać ekscentrycznych igraszek i oddają się miłosnym przyjemnością z niezwykle pięknymi młodzieńcami, którzy zresztą się specjalnie przed tym nie bronią. -To jest niedopuszczalne- irytują się przedstawiciele władz i w 1653 roku raz na zawsze zarządzają, że w teatrze kabuki mogą grać tylko dorośli mężczyźni.

W wyłącznie męskiej trupie mężczyźni muszą podjąć się ról kobiecych... Na określenie odtwórców ról płci pięknej przyjmuje się termin onnagata. Muszą mieć dobrą kondycję fizyczną, mają bowiem za zadanie tańczyć z lekkością i powabem gejszy, chociaż ich kostium i peruka ważą ponad 30 kg. Niektórzy z tych aktorów ubierają się i zachowują kobieco również poza teatrem. -Chcę doskonale oddać istotę roli- usprawiedliwiają swoje dziwne zachowanie.

Najwybitniejszym autorem piszącym na potrzeby kabuki jest japoński dramaturg Chikamatsu Monzaemon. W jego twórczości dominuje tematyka historyczna, ale bardziej efektowne i wdzięczniejsze z perspektywy widza są dramaty mieszczańskie, inspirowane bieżącymi wydarzeniami. Jego najsłynniejsze sztuki traktują o samobójstwie kochanków, którzy nie potrafią poradzić sobie z konfliktem miłości i honoru lub nie są w stanie pokonać przeszkód społecznych. Sztuki te z niewielkimi modyfikacjami grane są do dzisiaj, więc oblicze kabuki pozostaje praktycznie niezmienione już od 300 lat.

wtorek, 9 sierpnia 2011

Stare krzesło wywołało walkę o tron?

Jest rok 1733. W Polsce wybucha walka o koronę królewską pomiędzy Stanisławem Leszczyńskim a Augustem III. Francja rozszerza swoje wpływy na świecie i właśnie zwietrzyła okazję pozyskania nowych terenów. Wybucha wojna, w którą zamieszane są wszystkie mocarstwa europejskie. Oczywiście nie brakuje także Rosji. Wielkie intrygi jeszcze przybierają na sile. A wszystko to zaczyna się od przewrócenia, starego krzesła...

Cóż to za nieznośny ból! Zapłacicie mi za to! Kto postawił tu to przeklęte krzesło?!- krzyczy najważniejsza persona w całej Polsce- król August II. Władca, który zyskał niegdyś miano Mocnego, ponieważ potrafił gołymi rękami przełamać podkowę na pół, teraz miota się jak małe dziecko. I choć rana jest poważna, królowi nawet nie przyszłoby do głowy, że jedno rozklekotane krzesło, które właśnie przewróciło się na jego nogę, rozpęta wojnę w całej prawie Europie.


August II Mocny (167001733)

W nocy z 31 stycznia na 1 lutego 1733 roku z Warszawy do Wersalu wyrusza specjalny posłaniec, który wiezie najnowsze wieści. Ostro pogania konia. Jego zaciśniętą dłoń pali wiadomość o śmierci króla Augusta II. Władca zmarł parę godzin wcześniej z powodu zakażenia krwi po amputacji nogi, którą przed dwoma miesiącami zranił o stare krzesło. Do innego francuskiego zamku- Chambord, gdzie przebywa były król, a obecnie wygnaniec Stanisław Leszczyński- goniec dociera 16 dni później. Zmęczony, nie dba o to, że jest środek nocy. Wie, że na zamku będzie bardzo mile widziany. Po wysłuchaniu wieści Leszczyński natychmiast nabiera energii. Jest świadom tego, że droga do korony Polski stoi dlań otworem. Wykrzykuje: -Zawiadomcie Rzym! Wiem, że nie będzie to łatwe, prawo do tronu ma syn zmarłego, August, ale z Bożą pomocą... zwyciężę!


Stanisław Leszczyński (1677-1766)

Wpływowy szlachcic Leszczyński wie, co to znaczy rządzić Polską. Po strasznych klęskach podczas tzw. Wojny Północnej (1700-1721) ówczesny król August II zostaje pozbawiony tronu. Władzę w kraju, który ze wszystkich sił próbuje oprzeć się szwedzkiej okupacji, w latach 1704-1709 przejmuje właśnie Leszczyński. Jednak jego panowanie kończy się z chwilą, gdy rosyjskie wojska ostatecznie zwyciężają nad Szwedami pod Połtawą. Król August II wraca do Polski i na powrót przejmuje władzę. Leszczyński z garstką oddanych ludzi wyjeżdża do Istambułu. Tam przez intrygi stara się wpłynąć na osmańskiego sułtana, aby wyruszył na wojnę przeciwko Rosji i Polsce. Na szczęście sułtan jest nieugięty. Tymczasem Leszczyński pała coraz większą nienawiścią do Augusta II...

-Przez 22 lata gniłem tutaj we Francji, ale oto nadeszła chwila, dla której się urodziłem. Polska będzie leżeć u mych stóp!- cieszy się Leszczyński na wieść o śmierci swego rywala. W kieszeni pobrzękują mu pieniądze jego zięcia, francuskiego króla Ludwika XV. Jesienią 1733 roku jednogłośnie zostaje wybrany na króla Polski, ale sprawy przyjmują nieoczekiwany dla niego obrót. powrót Stanisława Leszczyńskiego na tron nie satysfakcjonuje mocarstw takich jak Rosja, Austria i Saksonia, które wyruszają zbrojnie na Polskę. Ich jedynym celem jest obalenie nowego króla, wspieranego nie tylko przez Francję, lecz także przez Hiszpanię, Bawarię i Sabaudię. Koronę Polski chcą przekazać Augustowi III Wettinowi. Wybuchają długotrwałe, krwawe walki.


Ludwik XV (1710-1774)

W czerwcu 1735 roku wojsko Leszczyńskiego ponosi sromotną klęskę pod Gdańskiem. Klamka zapada. Król musi uciekać do Prus Książęcych, przebrany za prostego chłopa. Przeklęci Augustowie, przegrałem...- Leszczyński z trudem godzi się ze swoją porażką. Abdykuje 26 stycznia 1736 roku. Wkrótce potem powraca do Francji, gdzie otrzymuje tytuł księcia i zostaje łaskawym władcą Lotaryngii (podarowaną Francji przez Austrię w zamian za zaniechanie walki po stronie Leszczyńskiego). Cieszy się miłością poddanych. Do końca życia zajmuje się wspieraniem kultury i nauki, a lud nazywa go "Królem-Dobrodziejem".

------------------
Inni władcy, którzy zmarli na gangrenę-pogromczyni królów :)

Według francuskich historyków, wskutek złamania nogi i późniejszej gangreny umiera także słynny Król Słońce- Ludwik XIV. Podobno poślizgnął się na nieczystościach (higiena w tamtych czasach była na niskim poziomie) i złamał nogę. W otwarte złamanie wdała się infekcja, a później gangrena. Władca odmówił amputacji i zmarł w wieku 76 lat w strasznych męczarniach.

Na skutek martwicy kończyny dolnej miał także, według najnowszych badań, umrzeć młody faraon Tutanchamon. Ponoć podczas przejażdżki wychylił się z rozpędzonego rydwanu i wypadł przy pełnej prędkości. Ciężko się zranił- złamał sobie kość udową. Kilka godzin później w ranę wdała się infekcja. Jednak inne źródła podają, że przyczyną śmierci faraona była malaria.

Tadż Mahal- dzieło miłości czy megalomanii?

Tradycja głosi, że mongolski władca Szahdżahan nakazał wznieść bajkowy Tadż Mahal jako wyjątkowy grobowiec dla ukochanej żony Mumtaz. Jednak wcale nie musiała to być tak romantyczna historia. Według innych źródeł był on bowiem niewyżytym erotomanem, który zmarł w wieku 74 lat, spółkując z konkubiną.

Królowa Mumatz, żona muzułmańskiego władcy Szahdżahana, umiera w 1631 roku, wydając na świat swoje czternaste dziecko (ma wówczas dopiero 36 lat!). Prace przy budowie mauzoleum Tadż Mahal, w dzisiejszym stanie Uttar Pradesh, ruszają rok później. Wzięło w nich udział 20 tysięcy ludzi, a trwały 22 lata. Liczbę lat symbolizuje brama, która ma 4 wieże i 22 kopuły. Tadż Mahal jest posadowione na prostokątnej, marmurowej podstawie, której każdy kąt zamyka wysoki, strzelisty minaret. Jego forma do dziś się nie zmieniła.

Współcześni historycy podważają jednak tradycyjną wersję o romantycznej miłości królewskiej pary. Słynny indyjski grobowiec jest ich zdaniem przejawem megalomanii i niebotycznej próżności jego twórcy. Odnosi się to również do przeładowania symboliką, na którą natkniecie się tu na każdym kroku. Cytaty na ścianach Tadż Mahal pochodzą z 14 sur (rozdziałów) Koranu i dotyczą Dni Sądu i rajskich rozkoszy.

Wejdź do mojego ogrodu!

Czytamy nad wejściem do mauzoleum, ale tu rajskim ogrodem staje się całe Tadż Mahal. Co więcej, z niedawno odkrytego diagramu rzutu architektonicznego wynika, że grobowiec miał stanowić replikę bożego tronu.

To dowód wielkiej pychy Szahdżahana- umieścić ciało żony wewnątrz raju i na tronie samego Boga.- zgadzają się indyjscy historycy.

Według legendy Szahdżahan po śmierci żony rozpoczął wznoszenie na przeciwległym brzegu rzeki Jamuny dla siebie lustrzanego odbicia grobowca swej małżonki, ale z czarnego marmuru. Rzeczywiście- całkiem niedawno archeolodzy odkryli ruiny, jednak uznaje się je za pozostałości ogrodów. prawdopodobnie to budowa mauzoleum królowej zrujnowała państwowy skarbiec i na własny nie starczyło już władcy pieniędzy. Ciało Szahdżahana rodzina złożyła więc w białym Tadż Mahal.
Mauzoleum jest zbudowane z marmuru pochodzącego z oddalonych o 300 km kamieniołomów.
Ozdobne intarsje wykonane są ze szlachetnych kamieni z całego świata- z Rosji, Persji, a nawet Chile.
Tadż Mahal wieńczy typowy islamski półksiężyc na wieży, uzupełniony przez hinduistyczny grot świętej kopii.

W krypcie spoczywają Mumtaz i Szahdżahan, twarzami zwróceni w kierunku Mekki.

Bramę wejściową Szahdżahan polecił wznieść z czerwonego piaskowca w dawnym stylu mongolskim.

czwartek, 4 sierpnia 2011

Histeria rosyjskich marynarzy niemal rozpętała wojnę

Połowa moich marynarzy musi się wszystkiego nauczyć, bo niczego nie wie. Druga połowa- bo wszystko zapomniała. Nawet gdyby coś pamiętali, i ta byłoby to przestarzałe- żali się pewien rosyjski oficer marynarki w 1904 r. Rosyjska flota bałtycka ma jeszcze większe problemy, niż można by podejrzewać. Jednak rozkaz cara Mikołaja II jest jasny...

Na początku XX w. tereny Mandżurii i Korei stają się kością niezgody między Rosją a Japonią. W lutym 1904 r. doskonała cesarska flota napada na Port Arthur, ówczesną rosyjską bazę na Dalekim Wschodzie. W następnych tygodniach dosłownie dziesiątkuje zaskoczoną carską flotyllę. Wyślijcie im na pomoc naszą flotę bałtycką!- decyduje Mikołaj II. Na jego rozkaz w październiku 1904 r. siły morskie zlokalizowane na Bałtyku wyruszają w podróż liczącą aż 29 tysięcy kilometrów-to wyprawa, która pokaże światu rosyjską słabość i niemal doprowadzi do wojny z Wielką Brytanią.

Japońskie torpedowce już patrolują Morze Północne. Wszędzie rozmieszczają miny- między niedoświadczonymi rosyjskimi marynarzami szerzy się panika. Żaden z nich nie zdaje sobie sprawy, że to czysta fikcja. (Myślę że dla współczesnego Amerykanina to jasne, że Morze Północne, jak sama nazwa wskazuje, oblewa od północy Japonię:)) Zarówno oficerowie, jak i szeregowi marynarze żyją w ciągłym stresie.
Żaden obcy statek nie ma prawa przeniknąć na nasze wody!- brzmi rozkaz dowódcy Z. P. Rożestwienskiego. Pierwszy incydent ma miejsce już u wybrzeży Danii. Kiedy nieznany statek zbliża się do floty, Rosjanie rozpoczynają niekontrolowany ostrzał. Obcy statek wycofuje się, nie ponosząc żadnych strat. Dopiero później wychodzi na jaw, że ów "intruz" miał dostarczyć rozkazy od cara i jednocześnie informację dla Rożestwienskiego o awansie.

Wieczorem 21 października 1904 r. statek transportowy Kamczatka, który zamyka rosyjski konwój, wysyła alarmującą wiadomość. Znajdujący się blisko szwedzki okręt uznaje za japoński torpedowiec. Rosjanie nie przypuszczają nawet, że kapitan Kamczatki jest kompletnie pijany. Narwy dalej są napięte...- Statki wroga na horyzoncie!- meldują pa chwili Rosjanie. Na ławicy, znanej jako Dogger Bank (ok. 100 km na wschód od wybrzeży Anglii), natrafiają na kilka nieznanych statków. Natychmiast otwierają ogień. Nawet nie podejrzewają, że to, co wzięli za japońskie torpedowce, to brytyjskie kutry rybackie. Pierwszy z nich, Crane, wkrótce idzie na dno. Wśród Rosjan panuje chaos. Niektórzy twierdzą nawet, że zostali storpedowani. Inni w zamieszaniu zaczynają strzelać do swoich! A co tam. Ostrzelany został np. sławny krążownik Aurora. Trzech martwych Brytyjczyków, dziesiątki rannych-to dość symboliczne straty w porównaniu z chaosem, jaki panował. Na szczęście dla Brytyjczyków rosyjska flota była w opłakanym stanie. Dowodem na to jest jeden z rosyjskich statków, który wystrzelił w sumie 500 pocisków, ale żaden nie trafił w cel.

To niewyobrażalne, żeby ktokolwiek mianujący się marynarzem przez 20 minut ostrzeliwał statki, nie upewniwszy się, czym właściwie jest jego cel- komentuje brytyjski dziennik "Times". Brytyjczycy są wściekli. na Wyspach mówi się o odwecie za Dogger Bank. Ludzie gromadzą się w symbolicznych miejscach i protestują przeciwko Rosji. Rosyjski wysłannik zostaje wygwizdany. Król Edward II jest zły do granic możliwości, ponieważ Mikołaj II wyraża jedynie ubolewanie zamiast złożyć wyjaśnienia. Sytuacja jest tym bardziej napięta, że w konflikcie rosyjsko-japońskim Brytyjczycy stoją po stronie Kraju Wschodzącego Słońca. Wśród pierwszych, którzy przesyłają kondolencje do Londynu, jest burmistrz Tokio.
Teraz rosyjską flotę na jej drodze przez kanał La Manche i Atlantyk śledzi Królewska Marynarka Wojenna, która tylko czeka na rozkaz ataku. Dyplomaci pracują w napięciu. ostatecznie car zgadza się na śledztwo, odwołanie winnych oficerów i wypłacenie wyższego odszkodowania brytyjskim rybakom. Tym razem konflikt zażegnano. Mimo to, rząd brytyjski odmówił przepuszczenia "bandy pijanych piratów" przez Kanał Sueski, przez co admirał Rożestwienski zmuszony był szlakiem Vasco da Gamy opłynąć Afrykę. Nieudolna flota swój koniec znalazła pod Cuszimą, ale to już całkiem inna historia.